Cztery scenariusze dla Białorusi

Cztery scenariusze dla Białorusi

Po porwaniu samolotu Ryanair przez białoruskie państwo, wizycie Swietłany Cichanowskiej w Polsce i paru niemądrych wybrykach naszych polityków i publicystów opinia publiczna znowu zainteresowała się Białorusią. I znowu, jak wiele razy wcześniej mamy do czynienia z przypływem mitów i niczym nie uzasadnionych nadziei oraz publicystycznego bajkopisarstwa w wersjach czarnej i białej.

Złudne nadzieje i bajkopisarstwo

Jaki są możliwe, a jakie pożądane z punktu widzenia interesów Polski, scenariusze rozwoju sytuacji na Białorusi? W sierpniu ubiegłego roku (i w kolejnych miesiącach) obserwowaliśmy niezwykły zryw społeczny obywateli sąsiedniego kraju domagających się uznania demokratycznego wyniku wyborów i zakończenia epoki marazmu i „zastoju”, której symbolem stał się Aleksandr Łukaszenka. Komentatorzy – od Moskwy po Waszyngton zapowiadali rychły koniec rządów Łukaszenki. Tu jednak kończył się konsens. Na pytanie: co po Łukaszence? padały bardzo różne odpowiedzi, w zależności od tego, kto prognozował rozwój wypadków. Generalnie wszakże, zarówno obywatele Białorusi, jak świat zachodni i główny sojusznik Łukaszenki czyli Rosja byli zgodni co do tego, że dyktator powinien odejść. Nieoficjalnie źródła na Kremlu podawały, że Władimir Putin podczas wrześniowego spotkania z Łukaszenką, zażądał by ten przygotował nowe wybory na kwiecień 2021 r. i przygotował się do odejścia przynajmniej z urzędu prezydenta państwa. Organizacje demokratyczne związane ze Swietłaną Cichanowską nie chciały czekać aż tak długo i żądały odejścia Baćki natychmiast.

Oczywiście spora część uczestników polskiej debaty publicznej snuła wizje Białorusi wstępującej do UE a w każdym razie przesuwającej się politycznie na Zachód. Entuzjastyczne odczytanie pogodnej, młodzieżowej i pokojowej rewolucji skutecznie przesłoniło realia polityki. Te zaś są takie, że dla Moskwy Białoruś jest obszarem określanym mianem „przedpola strategicznego” i traktowanym jako oczywista i niezbywalna strefa wpływów. Scenariusz gwałtownej prozachodniej rewolucji jest w istocie jednym z najniebezpieczniejszych dla Białorusi.

Twarde założenia wyjściowe

Wydaje się, że możemy obecnie mówić o co najmniej czterech politycznych scenariuszach dla naszego wschodniego sąsiada. Warto pamiętać o kilku założeniach wyjściowych:
– po pierwsze Białoruś jest obecnie głęboko uzależniona ekonomicznie, na Rosję przypadło w ubiegłym roku 50% importu i ponad 45% eksportu Białorusi. Z Rosji pochodzi gaz będący podstawowym surowcem dla białoruskich elektrowni i ogromna większość ropy naftowej. Rosjanie są tez głównym inwestorem i pożyczkodawcą dla Białorusi. Można wręcz uznać, że gospodarka białoruska jest wobec gospodarki rosyjskiej klasycznym peryferium ekonomicznym.
– jeszcze głębiej jest Mińsk uzależniony w sferze bezpieczeństwa. Armia białoruska jest głęboko zintegrowana z rosyjską i w istocie – szczególnie w obszarze obrony powietrznej i rozpoznania – stanowi część zachodniego zgrupowania wojsk Federacji Rosyjskiej
– nie można zapominać o sile rosyjskiej soft power. Po rosyjsku mówi większość stacji telewizyjnych i radiowych, do ubiegłego roku Rosja była preferowanym kierunkiem studiów dla Białorusinów kształcących się za granicą a jeżyk rosyjski jest powszechnie używany przez środowiska naukowe i intelektualistów. W społeczeństwie białoruskim istnieje silne poczucie bliskości z Rosją
– równocześnie Rosja po popełnieniu kardynalnych błędów w relacjach z Ukrainą stara się nie powtórzyć ich wobec Białorusi, dlatego Rosjanie bardzo uważnie obserwują społeczne przemiany starając się zachować maksymalnie przyjazny stosunek Białorusinów do siebie
– Władimir Putin nie ceni i nie lubi Aleksandra Łukaszenki. Jest zdeterminowany by doprowadzić do – jak to się określa w języku politycznym Moskwy – tranzytu władzy. Wszelako nie może to w jego optyce doprowadzić do jakiegokolwiek zagrożenia dla rosyjskiej kontroli nad Białorusią.

Scenariusze czarne i umiarkowanie optymistyczne

Pamiętając o powyższym można opisać wspomniane cztery scenariusze dwa bardzo czarne i dwa umiarkowanie optymistyczne.

Pierwszy z czarnych scenariuszy jest jednocześnie scenariuszem marzeń sporej części polskich komentatorów. Szczęśliwie jego prawdopodobieństwo jest bardzo niewielkie. W tym wariancie rozwoju wydarzeń, na Białorusi dochodzi do kolejnej fali masowych wystąpień społecznych skierowanych przeciwko Łukaszence . Do demonstrantów dołącza część wojska i służb bezpieczeństwa. Łukaszenka ucieka z kraju, władzę obejmują wracający z emigracji demokraci i deklarują chęć przyłączenia się do Unii Europejskiej i NATO. Wspaniale? Niekoniecznie. Taki bieg wydarzeń niemal na pewno by doprowadził do otwartej albo, co bardziej prawdopodobne, zakamuflowanej interwencji rosyjskiej. Wstrzymanie dostaw surowców, blokada granicy, być może także zatrzymanie elektrowni atomowej w Ostrowcu to pierwsza możliwa reakcja. Pamiętam doskonale jak chłód w mieszkaniach i gigantyczne kolejki po benzynę spowodowały na Litwie w początku lat ’90 wyborcze zwycięstwo postkomunistów obiecujących poprawę relacji z Rosją. Na Białorusi mielibyśmy do czynienia z tym samym zjawiskiem, tylko na wiele większa skalę. A warto pamiętać, że Białorusini są generalnie nastawieni prorosyjsko. Kwestią tygodni byłoby pojawienie się grup żądających od Moskwy „bratniej pomocy”. Skończyć by się to mogło powrotem Łukaszenki i realizacją drugiego z czarnych scenariuszy.

Ten drugi jest niestety bardzo prawdopodobny. W skrócie można go określić mianem „czeczenizacji” Białorusi. Dyktator z Mińska, słabnący i pozbawiony realnego poparcia społecznego, w zamian za kolejne: polityczne i finansowe działania wspierające ze strony Moskwy, będzie oddawał ostatnie elementy suwerenności państwa, którym rządzi. Białoruś stanie się częścią tzw. państwa związkowego (które na papierze istniej już od dwóch dekad) czyli de facto zostanie przyłączona do Rosji zachowując pewne elementy autonomii wewnętrznej. Czeczenia rządzona przez Ramzana Kadyrowa jest przykładem takiej konstrukcji politycznej. Wygodnej dla Moskwy, używanej od czasu do czasu jako straszak na sąsiadów i własnych obywateli a jednocześnie pozbawionej jakiejkolwiek realnej podmiotowości. Jeżeli nie zostanie zrealizowany jeden z dwóch umiarkowanie optymistycznych scenariuszy to będziemy świadkami szybkiej czeczenizacji Białorusi.

Scenariusze względnie optymistyczne są dwa. I oba nie będą się podobały naszym bojownikom o wolność i demokrację. Pozytywna zmiana w Mińsku może bowiem nastąpić wyłącznie w dialogu z Moskwą. Tylko Władimir Putin dysponuje narzędziami pozwalającymi na odsunięcie Łukaszenki od władzy a to z kolei jest warunkiem niezbędnym jakiejkolwiek zmiany. Możliwością najlepszą, ale o niewielkim stopniu prawdopodobieństwa byłoby porozumienie pomiędzy Kremlem i środowiskami demokratycznymi na Białorusi. Takie rozmowy są oczywiście możliwe, ale ustalenie warunków porozumienia wygląda na niezmiernie trudne. Rosja musi zażądać odcięcia się środowisk demokratycznych od Zachodu i powstrzymania się od rozliczenia ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie reżimu. Taki scenariusz był możliwy przed październikiem ubiegłego roku. I wydaje się, ze był scenariuszem preferowanym przez stronę rosyjską. Od czasu masowych demonstracji w obronie Nawalnego testowany w minionych latach scenariusz „kontrolowanych rewolucji” w modelu ormiańskim jest jednak traktowany na Kremlu jako zbyt ryzykowny. Badania opinii publicznej na Białorusi wskazują, że obecnie wyraźne poparcie dla Łukaszenki i dla sił demokratycznych jest podobne i wynosi po ok. 30%. Reszta obywateli pozostaje niedecydowana. O ile nie nastąpi wyraźne przesuniecie sympatii na rzecz przeciwników reżimu czy to w wyniku przesadnie represyjnych działań władzy czy też w rezultacie pogarszania się sytuacji gospodarczej to Moskwa będzie się starała wprowadzić w Zycie scenariusz czwarty – „kazachstański”. Polegać ma on na kontrolowanym przejęciu władzy przez ludzi obecnego reżimu i pozostawienie Aleksandra Łukaszenki jako „patrona” władzy czy to w roli przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa czy Zgromadzenia Ludowego lub jakiegoś innego organu. Oczywiście nie byłaby to już władza dyktatorska, a to z kolei implikuje stopniowe słabnięcie wpływu „Łuki” i uniemożliwienie przekazania władzy jednemu z synów (co jak się wydaje, jest celem dyktatora).

Transfer władzy w takim scenariuszu miałby nastąpić w drodze decyzji istniejących instytucji politycznych w chwili wyborów samorządowych (w styczniu przyszłego roku)i dopiero po odpowiednim przygotowaniu opinii publicznej i instytucji państwowych podlegał by legalizacji na drodze wyborów.

Oczywiście opozycja i zagraniczni partnerzy Rosji powinni naciskać na to, by nowe wybory odbyły się możliwie najszybciej i by podlegały kontroli obserwatorów międzynarodowych. Niemniej, nawet ten czwarty (i w moim przekonaniu najbardziej prawdopodobny) scenariusz wydarzeń można odczytywać jako względnie optymistyczny. Każda zmiana na Białorusi, o ile ma zyskać względne poparcie społeczne, musi polegać na poszerzeniu pola wolności. Czy to poprzez dopuszczenie do udziału w wyborach przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego czy poprzez poszerzenie zakresu wolności słowa i porzucenie modelu skrajnie represyjnego, będącego fundamentem obecnego reżimu. Z kolei, wobec politycznej aktywizacji białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego, pojawienie się szczelin w jednolicie opresyjnym modelu władzy będzie prowadziło do jego pękania. I na koniec, wobec tendencji do pogłębiania się kryzysu, zarówno modelu władzy jak gospodarki w Rosji, Białoruś (a także Ukraina i kraje Kaukazu Południowego) mogą liczyć na znacznie lepszą koniunkturę międzynarodową w perspektywie 7 – 10 lat.

W interesie Białorusi, ale także Polski i Europy, leży ewolucyjny model zmiany. Białorusini powinni wykorzystać nadchodzące lata jako czas budowy demokratycznej kontrelity zdolnej do przejęcia władzy w razie zmian koniunktury zewnętrznej. A my zamiast nawoływać do rewolucji i prozachodniego zwrotu już jutro, powinniśmy wspierać utrzymywanie wszystkich instrumentów niepodległości i uczestniczyć w kształceniu i przygotowaniu białoruskich elit gospodarczych i politycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.