Czy drony okażą się drogą do potęgi? O wzrastającej hegemonii Chin w przemyśle technologicznym

Czy drony okażą się drogą do potęgi? O wzrastającej hegemonii Chin w przemyśle technologicznym

Jeszcze kilkanaście lat temu drony postrzegane były jako latające statki przyszłości, które wykorzystywane będą najprawdopodobniej na potrzeby armii. Tymczasem branża dronów komercyjnych staje się coraz bardziej potężna. O dominację na międzynarodowym rynku walczy wiele korporacji, aktualnie prym wiodą Chiny.

Jednak drony to nie tylko obiecująca branża mogąca w najbliższych latach przynieść duży zysk. To również zręczne narzędzie w rękach Pekinu, które może być wykorzystane do celów politycznych.

 

Drony sposobem na dominację w biznesie

Ostatnio szczególnie głośny stał się temat konkurencji na rynku elektrycznych samochodów w Chinach. Przyszłość Tesli, dotychczasowego lidera w kwestii produkcji i innowacji wdrażanych do nowoczesnych samochodów, stoi pod znakiem zapytania. Istnieje wiele czynników ograniczających rozwój amerykańskiej korporacji, w tym rosnąca konkurencja ze strony start-upów. Jednak to nie elektryczne samochody będą przyszłością całego kraju. Zbyt duża konkurencja ze strony zagranicznych partnerów zagraża firmom finansowanym przez rząd. Dużo bardziej obiecująco wygląda przemysł dronowy.

 

Chiny zdominowały światowy rynek dronów. Międzynarodowe centrum rozwoju komercyjnych urządzeń latających znajduje się w Shenzhen. Ulokowanie centrum logistycznego i produkcyjnego w jednej z największych aglomeracji ma swoje uzasadnienie, bowiem Shenzhen postrzegane jest jako „Chińska Dolina Krzemowa”, czyli miejsce gdzie najlepsi inżynierowie pracują nad innowacjami mającymi przyspieszyć rozwój technologii na kontynencie azjatyckim. Warto odnotować, że ponad 1/3 PKB Shenzhen pochodzi z prężnie rozwijanego przemysłu technologicznego. To tam swoje siedziby mają największe korporacje, w tym Tencent i Huawei.

 

Wystawa komercyjna czy prezentacja siły?

Szósta Międzynarodowa Wystawa UAV Expo w Shenzhen była znaczącym pokazem siły i chińskim manifestem technologicznym. Na wystawie ponad 369 wystawców zaprezentowało swoje modele, łącznie pokazano ok. 2000 urządzeń o różnym przeznaczeniu i specyfice. Pośród ogromu wystawców wyłania się jedno przedsiębiorstwo, które ma szanse realnie wpłynąć na postęp technologiczny na świecie – DJI (Da-Jiang Innovations), zwane również SZ DJI Technology Co., Ltd. lub Shenzhen DJI Sciences and Technologies Ltd.

 

To właśnie dzięki firmie DJI, Shenzhen uzyskało przewagę nad innymi zagłębiami technologicznymi z całego świata. Nie sposób nie zauważyć dominującej pozycji przedsiębiorstwa na arenie międzynarodowej. Nawet biorąc pod uwagę liczne sankcje ograniczające handel ze Stanami Zjednoczonymi, DJI kontroluje 80% światowego rynku dronów niemilitarnych (brak potwierdzonych informacji w tym zakresie, według innych źródeł jest to  60-70%). Dla porównania, jego największy konkurent, Intel, posiada zaledwie 4% udział w rynku.

 

Czy kwestia dronów jest najważniejsza?

Wystawa bezapelacyjnie zaprezentowała potęgę wzrastającego chińskiego przemysłu technologicznego, ze szczególnym uwzględnieniem dronów komercyjnych, które są relatywnie nowym wynalazkiem. Jednakże czy organizatorom chodziło tylko i wyłącznie o zwiększenie sprzedaży?

Zaproszenie gości i partnerów biznesowych głównie ze Stanów Zjednoczonych było przede wszystkim celem politycznym. Przemysł dronowy to jedyna branża technologiczna, w której Chiny wiodą prym.

 

Można wysnuć wniosek, że DJI to oczko w głowie Partii, gdyż jest pierwszą i na razie jedyną firmą chińską z dziedziny technologii, która obiektywnie zdominowała globalny przemysł. Jednak droga do potęgi kosztowała firmę wiele wyrzeczeń, szczególnie finansowych. W drugiej dekadzie XXI wieku drony firmy DJI pomimo innowacyjnych rozwiązań, oferowały swoje produkty średnio o 80-90% taniej od amerykańskich producentów. To wręcz nieporównywalna cena, którą ciężko było przebić. Ponadto polityka firmy DJI stawiała na personalizację urządzeń. Na długo zanim amerykańskie niemilitarne drony zaczęły być ogólnodostępne dla konsumentów, chińskie przedsiębiorstwo oferowało szeroki zasób urządzeń, które można dowolnie dopasowywać do danej branży i związanej z nią specyficznych potrzeb. Nie zapomniano również o kliencie indywidualnym, który zaczął odgrywać dużą rolę na rynku dronów już po 2010 roku. Chińskie przedsiębiorstwo dopasowało się do oczekiwań klientów i postawiło na plan rozwoju opierający się o pojedyńcze, personalizowane na zamówienie urządzenia. 

 

Pojawia się jednak przeszkoda związana ze wzajemnymi sankcjami nakładanymi na siebie przez Stany Zjednoczone oraz Chiny.

Kolejnym problemem związanym z DJI jest brak rzetelnych danych na których można opierać się podczas tworzenia analiz rynkowych. Kwestia rozbieżności dotyczy informacji odnoszących się do podziału rynku. Chińscy eksperci dysponują danymi, świadczącymi o 80% udziale w rynku, amerykańscy i europejscy szacują, że jest to maksymalnie 60-70%. Asymetria informacji zdecydowanie nie sprzyja decyzjom i regulacjom politycznym.

 

Jednego można być pewnym, pomimo współpracy z klientami indywidualnymi z USA, DJI tymczasowo przenosi punkt nacisku na Stary Kontynent. Ograniczenia w handlu i napięte relacje ze Stanami Zjednoczonymi zmuszają chińskich decydentów do skłonienia się ku nieco zapomnianej, aczkolwiek wciąż potężnej, Europie.

Nierozwiązany jest również problem chińskich czipów, które są na bieżąco blokowane w USA. Liczne podejrzenia o podsłuchiwanie i śledzenie polityków nie przeszkadzają jednak DJI pracować nad dalekosiężnymi planami rozwoju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.