Pandemia paranoidalna

Pandemia paranoidalna

Kiedy słyszysz słowo pandemia, pierwsze skojarzenie, które przychodzi na myśl, to panda. Ale to, co trwa już ponad sto dni, nie ma nic wspólnego z miłym małym misiem. To okropny koszmar połączony ze szczytem manipulacji świadomością publiczną. Garnek z wrzącą wodą, z którego zrzucono pokrywkę.

Widać to szczególnie wyraźnie w protestach i pogromach w Stanach Zjednoczonych, z którymi spontanicznie identyfikują się mieszkańcy Holandii, Wielkiej Brytanii i innych krajów, które są dość zamożne (przed ogłoszeniem epidemii). Dzieje się tak pomimo wsparcia państwa dla wielu grup ludności, które straciły pracę i są zmuszone pozostać w izolacji (wygląda to jak areszt domowy) bez nakazu sądowego i popełnienia przestępstwa. Tak jest w USA, a co maja powiedzieć znacznie biedniejsze kraje?

Spójrzmy na sytuację na Ukrainie. Żyją tu potomkowie narodu radzieckiego, który przeżył Wielki Głód, represje stalinowskie, obozy i wszelkiego rodzaju możliwości ograniczania podstawowych wolności człowieka – słów, myśli, działania.

Można dojść do wniosku, że ten ukraiński „homo sovieticus” nie powinien się wystraszyć ograniczeń, kwarantanny, pozbawienia swobód. Spośród wszystkich 15 byłych republik Związku Radzieckiego, tylko Ukraina od razu proklamowała demokrację, a później nie tylko stworzyła pseudo-demokratyczne instytucje władzy, ale także żyje (przynajmniej zewnętrznie) zgodnie z prawami demokracji wyborczej. W Ukrainie wyczuwa się klimat swobody „zaporożskich masonów kozackich” – Ukraińcy są ich spadkobiercami. Podczas wyborów przyszłe stanowiska są często sprzedawane i kupowane przy użyciu technologii wyborczej. Teraz nikt nie odwołał wyborów, pomimo śmiertelnego wirusa: tak jak stało się to u naszych europejskich sąsiadów.

Ukraińcy wyglądają bardzo słowiańsko. Są chętnie przyjmowani do pracy i mile widziani w Europie. Na ulicach miast sąsiednich krajów europejskich w tłumie nie można ich odróżnić od lokalnych mieszkańców (dopóki się nie odezwą). Ale w związku z paniczną sytuacją epidemiologiczną Europa straciła część swoich pracujących braci w momencie, gdy zamknęła swoje granice. Władze ukraińskie skorzystały z tych środków, a teraz, kiedy ustąpiła psychoza wirusowa, po prostu nie wypuszczają obywateli Ukrainy, którzy chcą wrócić do pracy w sąsiednich krajach europejskich. Teraz europejski pracodawca musi „zasłużyć” na prawo do słowiańskiego robotnika rolnego z Ukrainy. I nic nie szkodzi, że w samej rozpadającej się ekonomice nie ma miejsc pracy dla tych ludzi. Jak widać nic nie stoi na przeszkodzie, by ukraińska gospodarka upadła. Lepiej niech zgniją patriotycznie tutaj w ojczyźnie. Następnym krokiem powinien być zakaz zawierania małżeństw z obcokrajowcami. Nie można dopuścić do tego, by patriotyczni obywatele „psuli czystość” krajowej puli genów wirusowych w tym kraju. I lepiej w ogóle niech płacą okup za ukraińskie narzeczone i kawalerów.Być może rząd może wiązać wyjazd pracowników z wymogiem by strona przyjmująca zagwarantowała umowę, ubezpieczenie i inne świadczenia.

Następnie możesz stworzyć stronę internetową ( na smartfonie), na której cudzoziemcy na podstawie przetargu, płacąc państwu „okup” otrzymają prawo do ukraińskich pracowników. Na tej samej zasadzie można regulować i tworzyć rynek „narzeczonych i kawalerów”. Odpowiedzialny rząd nie może dopuścić do tego, by proces „zmarnowania” puli genów na całym świecie przebiegał żywiołowo. A w celu uzupełnienia budżetu za udział w „aukcji” powinni zapłacić nie tylko cudzoziemcy, ale także sami obywatele Ukrainy, którzy chcą wyjechać za granicę do pracy lub stworzyć międzynarodową rodzinę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.