Przyjście z pomocą zbrojną Ukrainie

Przyjście z pomocą zbrojną Ukrainie

Jesteśmy uczestnikami ścierania się dwu strategii i nie tyle Zachodu ze Wschodem, jak to chętnie i prostacko się eksponuje, bo w ramach tego Wschodu chociażby Chiny nie koniecznie dążą do wzmocnienia Rosji, w której jednak uratują obszaru Syberii do odzyskania na rzecz własnej państwowości. Ścierają się tym razem dwie strategie – strategia pastucha ze strategią strusia. 

 

1.Strategia „pastucha”.

 Nasz współczesny „pastuch”, wzorując się na podbojach Czyngis-chana (który jako bezwzględny morderca także wobec własnych mieszkańców, a zarazem przywódca-pastuch potrzebował do egzystencji i rozwoju własnej społeczności nowych obszarów trawiasty, czyli pastwisk), aby wykazać się męskością wobec własnych obywateli potrzebuje nowych terytoriów państw (wzorem swoich poprzedników, kolejnych carów i sekretarzy generalnych Rosji Sowieckiej), aby je „wyżreć”, a po strawieniu podbijać następne. I jest to zrozumiałe – bo prymitywny, plemienny pastuch nie prowadzi racjonalnej gospodarki rolnej typu dwój polówki, czy też trójpolówki, kiedy w łatwy sposób może konsumować kolejnych sąsiadów. Po prostu zdobywa inne pastwiska (tym razem polityczne) przez podbój kolejnych państw sąsiednich, traktując je jak pastwiska. I nawet grozi bronią jądrową tym, którzy staną mu na drodze w tym podboju. 

Właśnie Czyngis-chan doszedł do wniosku, że strategię prostego pastucha, chrakteryzującą się podbojem i konsumowaniem kolejnych terytoriów państw sąsiednich, można podnieć na wyższy poziom i nie koniecznie odnosić tylko do pastwisk. Pastwiskami politycznymi mogą być całe państwa, które wchodząc w podporzadkowanie Mongołów (a właściwie wcielane sił militarną i bezwzględnym posłuszeństwem) stawały się im przyjazne i płacące solidną kontrybucję jako „dług wdzięczności za ich okupację”. Stąd podbijając sąsiednie plemiona, zdobywał „przestrzeń życiową”, ta jak inny przywódca-zbrodniarz – Hitler, który pogrążył w tragedii i zbrodni naród niemiecki oraz wiele państw i narodów Europy.

W okresie od objęcia władzy w 1999 roku do dnia dzisiejszego Rosja zmniejszyła się o 3,6 miliona mieszkańców i potrzebuje nowych, stąd ponad 40-milionowa Ukraina jest dobrym nabytkiem na jakiś czas do skonsumowania – potem już tylko Polska i reszta Europy. Cynicznie powiem: powinniśmy zrozumieć Władimira Władimirowicza, gdyż tak jak nam się marzy „rzeczypospolita od morza do morza” – przy czym my chcemy to czynić w ramach współpracy i obopólnych korzyści z sąsiadami –  tak on marzy o „Rosji od oceanu do oceanu”, tylko ta zjednoczona Europa mu przeszkadza w realizacji tego marzenia. No i wtedy pobiłby rekord Czyngis-chana co do rozległości państwa. I na współpracę ze strony innych państw tej Europy, poza Niemcami i Węgrami (oba państwa kierują się polityką zrozumienia Rosjan, a Niemcy nawet chcą Ukraińcom ofiarować ponad 30-lenią broń przeciwpancerną, która nie strzela) nie może liczyć na współpracę w tym względzie, więc stosuje argument siły celem przekonania niezdecydowanych i opornych. Czyli ten argument, który posiada. 

To dlaczego Zachód nie stosuje argumentu skutecznej obrony, który przecież posiada?

Rosja po włączeniu Ukrainy we własną państwowość będzie miała wtedy ponad 180 milinów ludzi, dziś ma nieco ponad 143. A kiedy uwzględnimy jeszcze Białoruś – o która Zachód zapomniał się zatroszczyć (bo myślał, że mu sama „wpadnie do gąbki”, wskutek sankcji, a ona tymczasem bierze aktywny udział w inwazji na Ukrainę) – to będzie to około 190 milionów. Czyli przybytek o jakieś 33% potencjału ludzkiego. Tylko gratulować Putinowi! Stąd Rosja ma szansę na prawdziwy bum demograficzny, czego Zachód nie dostrzega. Zatem obrażanie Putina, że jest chorym czy też jakoś nielogiczny, świadczy o bezradności Zachodu na cwanego i bystrego stratega, który w gnuśności Zachodu dostrzegł szansę ugrania własnego interesu.

2.Strategia „strusia”

 

Obecnie wobec Rosji stosowana jest strategia strusia, gdzie ci, którzy rozbroili Ukrainę – na mocy Memorandum Budapesztańskiego – nie eksponując wówczas, że reprezentują NATO, teraz chowają się za „tarczą NATO”, mówiąc, że nie odda się Rosji ani cala terytoriów państw członkowskich Sojuszu. Wato uświadomić sobie, że Rosja nie grozi agresją wobec kogokolwiek z NATO z nią sąsiadującego. Chociaż jest to możliwe i nie dlatego, że ma takie możliwości lecz dlatego, że może sobie na to pozwolić, bo widzi, iż robi to destrukcyjne wrażenia na konformistach Zachodu, którzy wolą wprowadzać sankcje wobec Rosji, chociaż to ich własne gospodarki dużo kosztuje, niż powiedzieć „sprawdzam”. I w kilka minut od wypowiedzi przywódcy Rosji, że ucieknie się do uderzeń jądrowych w celu zapewnienia sobie sukcesu na Ukrainie, uderzyć konwencjonalną bronią na elektrownie rosyjskie, które postawią to państwo w stan faktycznej destrukcji. I to powinny zdobić Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, jako strony Memorandum Budapesztańskiego – wywiązując ze zobowiązania, które wskazuje na ich „zaangażowanie, (…) w poszanowanie niezależności i suwerenności istniejących granic Ukrainy” – a nie NATO. Wystawiając tymczasem jako zakładnika konfliktu z jednej strony Rosji a z drugiej USA i Zjednoczone Królestwo – Unię Europejską.

I wtedy okaże się z pewnością, że „król jest nagi”, jak zazwyczaj bywa w wypadku Rosji – tak było pod koniec I wojny światowej, na początku II wojny światowej, w pomocy zbrojnej Egiptowi a potem Irakowi. A zdziwienie może powodować to, że mając zdecydowaną przewagę w środkach konwencjonalnych Zachód daje fory Rosji w środkach jądrowych, o których przecież niewiele wie co do ich skuteczności i możliwości. Woli się „samo straszyć”, aby przez to wykazać się wyjątkową wstrzemięźliwością w aktywnym działaniu zbrojnym wobec czyniących ludobójstwo. Ale gdyby tego ludobójstwa nawet nie było to usprawiedliwieniem jest prowadzić działań zbrojnych wobec celów wojskowych państwa, które cię nie atakuje na twoim terytorium?

Strategia „sprawdzam” powinna obnażyć płytkość poczynań Rosjan w walce przeciw Ukrainie, ale na warunkach zagwarantowania im panowania w powietrzu, co Amerykanie i Brytyjczycy mogą uczynić od zaraz. Tymczasem Ukraińcy nie tylko okazują się jako twardzi ludzie walczący o swoją wolności i niepodległość ale także w konsekwencji o wartości wolnego świata – tego w Europie również. I ponoszą ogromne straty, co widać w codziennych ubytkach terytorium na rzecz rosyjskiego agresora. A politycy i media każą się nam cieszyć z tego, że jeszcze walczą. Sztuka operacyjna mówi, iż doskonałym obiektem do ataku są kolumny wojskowe i że lepiej skutecznie się bronić, niż potem odbijać utracone terytoria. Obecnie Ukraińcy panują jeszcze nad własnym terytorium i czekają na przyłączenie się Zachodu do ich obrony, który eksponuje tylko mydlenie im oczu w postaci sankcji.

Kiedy strategią „sprawdzam” rozstrzygnie się zbrojnie kim jest Rosja, wtedy można się będzie bawić się w sankcje wobec niej, aby rozliczyć sponsorów strategii pastucha i zmusić do uczciwego postępowania wobec sąsiadów – a nie odwrotnie. Kiedy w sferze konfliktu są konwencjonalne działania zbrojne, w których Rosja jest naprawdę słaba, to to Zachód podnosi ich użyteczność o domniemane uderzenie jądrowe.

3.Rozbrojenie Ukrainy

 

Winę za obecny stan bezbronności Ukrainy ponoszą bezpośrednio Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, które doprowadziły do rozbrojenia Ukraińców wobec Rosji wymuszając na nich Moratorium Budapesztańskie, gdzie jest zapisane:

Federacja Rosyjska, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz Stany Zjednoczone Ameryki potwierdzają swoje zaangażowanie, zgodnie z zasadami Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w poszanowanie niezależności i suwerenności istniejących granic Ukrainy…

Federacja Rosyjska, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz Stany Zjednoczone Ameryki potwierdzają swoje zobowiązanie do powstrzymania się od stosowania groźby lub użycia siły przeciw integralności terytorialnej bądź politycznej niezależności Ukrainy 

Inaczej byłaby postrzegana Ukraina, kiedy dysponowałby bronią jądrową, widać to szczególnie w podejściu wielkich tego świata wobec Korei Północnej oraz wokół Iranu, który zamierza ją posiadać.

Kiedy nastąpiła aneksja części terytorium Ukrainy przez agresję Rosji w roku 2014 (Krym, obwody wschodnie – Ługański i Doniecki) to co zrobiły Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, aby wykazać skuteczne swoje „zaangażowanie, (…) w poszanowanie niezależności i suwerenności istniejących granic Ukrainy…”? Nic! Jak mówiła ulica: „Putin zajął Krym, a Zachód – stanowisko”.

Obecnie jest podobnie, Putin podbija i morduje cywilów Ukrainy, a Wielka Brytania i USA „zajmują stanowisko” w sprawie finansów, sankcji i innych drugorzędny kwestii wojennych, kiedy toczy się walka zbrojna – podczas gdy od dział artyleryjskich i bomb lotniczych oraz rakiet rosyjskich giną codziennie cywile. A usprawiedliwienie dla Zachodu w tej sytuacji jest oświadczenie rzecznika Armii Rosyjskiej, że oni „atakują infrastrukturę wojskową”, zaś dla bezczynności USA i Wielkiej Brytanii przeszkodą do obrony Ukrainy są zapisy traktatowe! To niech się rozbroją z broni jądrowej a Rosja im zagwarantuje „poszanowanie niezależności i suwerenności” –  przecież to wzorowo czyni wobec Ukrainny. Tylko zawierzyć Rosjanom.

To znaczy, że jeśli atakuje się tą infrastrukturę państwa sąsiedniego to wszystko jest w porządku? To może wykonajmy uderzenie na infrastrukturę wojskową Rosji na Ukrainie, która weszła tam nielegalnie – z pogwałceniem prawa międzynarodowego. Przecież zaprasza nas tam do takiej pomocy prezydent Ukrainy – i oznajmia, że mimo rozmów z kilkudziesięcioma przywódcami państw europejskich wszyscy odmówili mu pomocy zbrojnej. 

To zdumiewające zachowanie tych, którzy mówią o solidarności i prawach człowieka, już zawasalowanych moralnie przez Rosję Europejczyków (głównie Niemców ale innych – jak np. Austriaków, Włochów i Węgrów oraz im podobnych). To zakłamanie moralne elit europejskich budzi odrazę wśród Polaków, który doświadczali krwawych efektów odmowy nam pomocy zbrojnej przez Francję, Wielką Brytanie (1939 rok) i Stany Zjednoczone (Jałta i Poczdam), które ostatecznie zaprzedawały nas – na kilkadziesiąt lat – w dyktaturę Rosji. 

Teraz kiedy następuje agresja na całe państwo ukraińskie ze strony Rosji prezydent Stanów Zjednoczonych ogłasza, że nie oddamy ani cal terytorium państwa członka NATO, co oznacza, że w spawie państwa nie będącego członkiem tego paktu (jak chociażby Ukraina)  można dokonywać agresji na nie, przy biernym patrzeniu Zachodu jak agresor powoli powiększa terytorium, z którego będzie można dalej anektować kolejne państwa w Europie.

Po Memorandum Budapesztańskim Stany Zjednoczone i Wielka Brytanii umyły ręce w sprawie Ukrainy oddając inicjatywę w „subtelne dłonie” Niemców i Francji, która pod „urokiem Niemców” – razem z nimi – w ramach Porozumień Mińskich trwała w pacie w sprawie Ukrainy, który sprzyjał pogłębiania aneksji części Ukrainy przez Rosję. A tymczasem kolejni czołowi politycy niemieccy i francuscy zasiadali w strukturach „korupcji politycznej” Rosji organizowanej w elitach Unii Europejskiej. Dopiero, kiedy prezydent Francji Emmanuel Macron (jako reprezentujący Prezydencję Unii Europejskiej) został wyraźnie upokorzony przez Putina, dając do zrozumienia, że się z nim nie liczy, wtedy zaczął zachowywać się trochę mniej uniżenie wobec prezydenta Rosji. Ale wciąż zabiega o rozmowy z nim zamiast wysłać bezpośrednie wsparcie zbrojne Ukraińcom – można im podarować kilka bomb nuklearnych, które ma przecież Francja, albo wesprzeć lotnictwem.

 

4.Zastraszanie Europy przez Rosję

 

Rosja dokonując kolejnych aneksji terytoriów państw z nią sąsiadujących czyni to w myśl przyjętej własnej strategii i nawet ogłasza to, że jeśli ktoś jej będzie przeszkadzał w osiągnięciu tego celu to użyje broni jadowej – dla własnego, rosyjskiego bezpieczeństwa. Zatem po mordach w Czeczenii i aneksji części Gruzji oraz Ukrainy, a teraz próbie podboju całego państwa ukraińskiego – kto będzie następny do włączania w „strefę sąsiedzkiego bezpieczeństwa Rosji” (skoro Ukrainy już nie będzie, a jej obywatele zostaną wykorzystani do powołania amii gotowej do agresji na Zachód, jak jest to czynione z Białorusinami), aby reszta Europejczyków pozwalała im się podbijać tylko dlatego żeby nie był zaatakowana bronią jądrową?

W tym kontekście jakże złowieszczo brzmią słowa śp. Lecha Kaczyńskiego, który przewidywał, że „przyjdzie może i czas na mój kraj” potencjalnej agresji z strony Rosji. Otóż w agresji na Ukrainę chodzi nie tyle o nią (chociaż też, jako etap w podboju Europy) ale przede wszystkim teraz o Polskę, która jak stwierdził kiedyś Zbigniew Brzeziński – „bez Ukrainy Rosja przestaje być imperium i na odwrót – podporządkowawszy sobie Ukrainę, automatycznie staje się imperium” (…) a  Polskę zaliczał do „kilku kluczowych krajów, które stały się geopolitycznie osiowymi krajami, które są (…) geostrategicznie ważne …[1].

Wystarczy dokonać oceny geopolitycznej położenia Polski – od północy jest rosyjski Obwód Królewiecki, od północnego wschodu już militarnie zdominowana przez Rosjan Białoruś. I to wystarcza na wyprowadzenie agresji rosyjskiej na jednym kierunku strategicznym wobec Polski. Jako, że Rosja dokonuje agresji ostatecznie przy pomocy sił lądowych więc poszukuje takich rozwiązań, które pozwalają jej te siły skutecznie użyć – czyli dogodnych podstaw do wyprowadzenie drugiego kierunku strategicznego na Polskę, co jest możliwe tylko z Ukrainy. Tak procedowała w roku 1920 i tak gromiła na ziemiach polskich Niemców w trakcie ich odwrotu ze Wschodu podczas II wojny światowej.

W tej sytuacji Polska powinna być żywotnie zainteresowana wsparciem wojskowym Ukrainy, o którą to pomoc prosi prezydent Ukrainy, bo jeśli tego nie zrobimy teraz, to nie będziemy mieli żadnego powodu (ani moralnego, ani politycznego, ani gospodarczego) aby oczekiwać pomocy od Zachodu, kiedy Putin będzie u bram Rzeszowa, gdyż w ostatnich wiekach – od bitwy pod Grunwaldem – takiej pomocy od Europy Zachodniej nie było i nie będzie, jeśli tego teraz nie wymusimy. Od istnienia Ukrainy jako państwa demokratycznego, europejskiego i chcącego rozwijać się w ramach Unii Europejskiej zależy przyszły los Polski. Niemcy, czy Francja z pokojem ducha oddadzą każdy cal Ukrainy i Polski w struktury Rosji, bo są konformistami – od wieków handlującymi życiem narodów, aprobujący ciemiężenie innych, podobnie jak Rosja.

Nie można dopuści aby Rosja wzmocniła się o kolejne ponad 40 milionów mieszkańców przekształconych wkrótce do prowadzenia kolejnych agresji na inne państwa europejskie – a przed wszystkim Polskę. To jest największe terytorialnie państwo europejskie po samej Rosji. To nie jest Luksemburg lub San Marino albo Lichtenstein. Nie należy oglądać się tylko na decyzję konformistów Zachodu, gdyż jeśli wesprzemy i w konsekwencji przyczynimy się do obrony Ukrainy, to wkrótce wespół z krajami Europy środkowej (w tym Ukrainą) staniemy się ważnym podmiotem politycznym w Europie. Ukraina jest nam potrzebna i teraz jest wyśmienita okazja aby jej pomóc także we własnym interesie.

Zrozumiała jest opieszałość starych państw zachodu Europy w pomocy Ukrainie, bo już wobec Polski blokują ją chociażby w skali unijnych pieniędzy związanych z covid. Czynią to z premedytacją, ponieważ obawiają się utraty dominującej pozycji w Europie na rzecz środkowej Europy. Gotowi są zaryzykować oddanie tych terytoriów Rosji, aby mieć poczucie, że ta część Europy im nie zagrozi.  

 

5.Możliwe działania Polski i innych państw Zachodu

 

Teraz kiedy Putin ma jeszcze problem z Ukraińcami i póki co nie przygotowuje bezpośredniej agresji na Polskę, należy wysłać przynajmniej dywizję pod osłoną lotnictwa do Ukrainy – przecież jesteśmy tam zaproszeni przez legalnego prezydenta. Skoro tam mogą przebywać agresywne i mordujące ludność ukraińską jednostki wojskowe Rosji (wbrew woli Ukraińców), to dlaczego polskie siły zbrojne na zaproszenie legalnej władzy tam nie mogą przebywać. Nie można opierać się jedynie na gwarancjach USA, gdyż one pokazały, jak traktują sojuszników w Afganistanie. Nie można też bać się słów o użyciu broni jądrowej przez Rosję, bo to oznaczałoby, że wkrótce przestanie istnieć, gdyż odwet Zachodu byłby tragiczny dla samej Rosji. Świadczy to jedynie o strachu Putina przed samym sobą, bo już mu brakuje argumentów zbrojnych do osiągnięcia sukcesu w agresji na Ukrainę.

Trzeba natychmiast porozumieć się Turcją i razem za nią wejść na Ukrainę (a może i z Rumunią i Bułgarią) – idąc na pomoc Kijowowi. Wtedy sprawdzimy się jako Zachód w tym co głosimy moralnie – o wierności prawom człowieka. Można jeszcze doprosić do tego Brytyjczyków – do osłony przeciwlotniczej – bo oni chętnie pewnie by spłacili dług wobec Ukraińców, który na nich ciąży w kontekście zobowiązań Moratorium Buszmańskiego.

Atak na zaproszoną do obrony Ukrainy jednostki natowskie ze strony Rosjan nie doprowadzi do konfliktu NATO-Rosja, gdyż prędzej generałowie rosyjscy wykluczą Putina obłąkanego rządzą nieuzasadnionego podboju ze stanowiska naczelnego dowódcy, niż przystąpią do konfrontacji z Zachodem, wskutek którego Rosja by przegrała. I trzeba ten problem rozstrzygnąć już teraz, to znaczy wtedy, kiedy Rosjanie gnębiąc póki co Ukraińców tam są mocno militarnie zaangażowani. Bo jeśli tego nie uczynimy zaraz – osamotniając Ukrainę – to za kilkanaście miesięcy (nie lat) będziemy mieli 100-tysieczna armię Ukraińców (bo tyle z pewnością wypluskają z nich chociażby w zachodniej części tego państwa) pod dowództwem Rosjan na brzegu Bugu. I wtedy nawet pies z kulawą nogą ze strony Zachodu nie zamerda ogonem, aby Polsce pomóc, bo po drodze będą Niemcy od wieków kolaborujący z Rosją, bo myślą, że na Polsce się skończy podbój narodów Europy przez Rosję. 

Putin zdaje sobie sprawę, że Polska chce się zbroić ale trwać to będzie przynajmniej dziesięciolecie, więc chce przyspieszyć aneksję RP póki jest słaba militarnie i ma za plecami sojusznika typu Niemcy. 

Agresja rosyjska w Europie jest także testowaniem stanowiska Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii na postępowanie Chin wobec Taiwanu. Póki USA nie muszą bezpośrednio aktywizować się wojennie w Azji, więc dajmy im szansę wykazać się skutecznością (pozytywnie) w powstrzymywaniu agresji Rosji w Europie – i to zaraz. 

Należy zauważyć i podnosić gdzie tylko można, że państwa Zachodu zamiast dążyć do realizacji treści Memorandum Budapesztańskiego, poszukują w podstawach prawnych Unii Europejskiej i NATO tych zapisów, które są przeszkodą do przyjęcia Ukrainy do tych dwu międzynarodowych stowarzyszeń. To tak, jakby przepisy w tym względzie stworzyli nie ludzie, lecz jakieś wyższe bóstwo. A tymczasem świat się zmienia i Putin specjalnie mąci granice państw, aby wykazać, że one nie mogą być elementem NATO lub UE – bo „są w konflikcie z sąsiadami”. Ale za to on może bez przerwy naruszać prawo międzynarodowe bo pryncypialny w swoich przepisach Zachód daje się ogrywać – i to ma być argument nie do podważania w zakresie przyjmowania nowych państw do UE i NATO.

W kontekście powyższego na terytorium Polski należy wrócić do koncepcji Obrony Terytorialnej i masowego przeszkolenia wojskowego młodzieży, gdyż jak się okazuje na Ukrainie i Afganistanie są to niezwykle ważne struktury obronne, tak niedoceniane w Polsce. Już kilka lat budujemy wojska wewnętrzne Polsce, ale tworzymy je jako wojska kontraktowe, co świadczy o tym, że nie są to wojsk obrony terytorialne, które powinny być z powszechnego poboru. Budujemy jedynie wojska wewnętrzne zwane niesłusznie Wojskami OT, której to Obrony Terytorialnej i jej wojsk faktycznie w Polsce nie ma. I to w ograniczonej wielkości. 

Tymczasem Strategia bezpieczeństwa narodowego RP wskazuje na powszechność i odporność w obronie państwa, a my tymczasem powszechność te ograniczamy jedynie do najemnych (zawodowych) wojsk operacyjnych i najemnych (bo odpłatnych i pozyskiwanych w trybie ochotniczym) WOT. Agresja Rosji na Ukrainę i tysiące walk w pięciu tysiącach lat historii różnych cywilizacji (minionych i obecnych) ukazuje, że obiektem w trakcie wojen są przede wszystkim miasta, tymczasem polskie struktury wojskowe są całkowicie nie przygotowane do skutecznej walki w obronie miast. Jeśli nawet brano by pod uwagę, że mogą to czynić tzw. WOT, to trzeba byłoby ich struktury do tej obrony posiadać w wielkości ponad 300 tysięcy. A co z ochroną infrastruktury tej nie miejskiej – lotniskami, portami, węzłami dróg, szlaków drogowych i kolejowych, elektrowniami, sieci przesyłowych energii elektrycznej, rurociągami, zakładami przemysłowymi, składami surowców strategicznych?

To wszystko należy chronić a niekiedy także bronić. I tego nie jest w stanie bronić skutecznie 250-tysieczna armia wojsk operacyjnych i 50-tysięczny kontent ochotników. Zatem należy przywrócić szkolenie wojskowe młodzieży, aby odtworzyć zdolność tworzenia rezerw zarówno dla wojsk operacyjnych jak i struktur prawdziwej Obrony Terytorialnej, zdolnej bronić miast i wszelkiej infrastruktury nie tylko krytycznej. 

Obecnie w Polsce społeczeństwo garnie się do szkolenia wojskowego, ale podobnie jak Amerykanie i Brytyjczycy blokują aktywny udział w obronie Ukrainy, tak polscy politycy blokują tworzenie powszechnej obrony terytorialnej w Polsce. Co jest podstawą do takich  postanowień, które sprzyjają skuteczności strategii pastucha?

Okazuje się, że Niemcy sponsorując finansowo przez lata Rosję doprowadziły w konsekwencji do III wojny światowej (są mistrzami w konstruowaniu sytuacji do starć wojennych w skali świata), która nastąpi niezależnie od tego, czy Zachód tego chce czy też nie. Skutecznie też osłabiły Unię Europejską wypychając z niej Brytyjczyków. 

 

6. Jakie wnioski na przyszłość?

 

Należy się liczyć z tym, że wkrótce straty wojenne na Ukrainie będą większe, ale w konsekwencji Rosja przestanie istnieć w granicach obecnych. Chińczycy z chęcią wezmą swoją Syberię, a i inni wyciągną rękę po terytoria im przez imperialną Rosję zagrabione.

Niemal wszystkie państwa kolonialne zrezygnowały z kolonii dając im wolność. Tymczasem Rosja wciąż ciemięży wiele narodów podbitych i nadal myśli, że może rozwijać się wskutek podboju. Nadszedł koniec Rosji imperialnej i stanie się to faktem – za przyczyną nienasyconej w swojej pysze samych Rosjan, którzy gardzą innymi narodami. Więc muszą przestać istnieć jako imperium i pozostać jedynie w ograniczonej terytorialnie formie. I trzeba im pomóc w tym względzie, bo sami nie mogą rozwiązać tego dla nich „węzła gordyjskiego”. Aleksander Macedoński pokazał, że taki węzeł rozwiązuje się skuteczne przy pomocy miecza. I to jest właściwy kierunek postępowania wobec Rosjan, bo już kiedyś Churchill stwierdził, że  „z tego com widział podczas wojny u naszych przyjaciół i sojuszników rosyjskich, doszedłem do przekonania, że niczego bardziej nie podziwiają oni niż siłę, i niczego bardziej nie lekceważą oni niż słabość, a zwłaszcza słabość militarną”[2]

Stąd tak poważnego pana jakim jest prezydent Rosji nie trzeba oczerniać i drażnić sankcjami, po prostu trzeba Rosję potraktować poważnie i poważnymi siłami zbrojnymi uderzyć z całą mocą i rozbić w jednym zmasowanym konwencjonalnym uderzeniu na Ukrainie, trzymając nad czerwonym guzikiem palec zdolny uruchomić zachodni arsenał atomowy by zmieść z powierzchni Ziemi nieliczne miasta rosyjskie i jej militarną infrastrukturę.

Wydaje się, że póki co Zachód czyni działania maskujące do takiej czynności (i dobrze) a jeśli Rosja się nie zreflektuje (nie nabierze baczenia w swoich działaniach ofensywnych), to wkrótce przestanie istnieć w obecnej formie. Potem trzeba coś zrobić z Niemcami[3], bo muszą ponieść konsekwencję przygotowań Rosji do wojny. Trzeba także dokonać weryfikacji współpracowników politycznych Rosji pośród Europejczyków i obnażyć ich kolaboracyjne postępowanie – np. umożliwić dalsze życie w bratniej jej odmineralizowanej Rosji.

 



[1] Z. Brzeziński, O Polsce, Europie i świecie 1988-2001, Warszawa 2002., s. 264.

[2] Przemówienie w Fulton 5.03.1946 r., [w:] Z. Zaryczny (oprac.), Magia słowa, Bydgoszcz 1990, s. 193. 

[3] Habeck – minister gospodarki Niemiec – odrzucił możliwość ustanowienia embarga na rosyjską energię. Jego zdaniem wiązałoby się to w pierwszej kolejności z kolejną zwyżką cen, co z kolei zagroziłoby pokojowi społecznemu w Niemczech. Nie opowiadam się za wprowadzeniem embarga na import paliw kopalnych przez Rosję. Ja bym nawet wystąpił przeciwko temu – uważa Habeck.

Comment (1)

  • JSC Reply

    Hmmm… Marco Polo jakoś nie odniósł wrażenia, że tytułowy pastuch, to przysłowiowa onuca, wręcz przeciwnie.

    I nie używam tego wcale do usprawiedliwienia Putina, bo się nie da… można zauważyć tylko, że jedni zwalczają banderyzm, a inni (…)fiolki Collina Powellsa(…).

    (…)Kiedy strategią „sprawdzam” rozstrzygnie się zbrojnie kim jest Rosja, wtedy można się będzie bawić się w sankcje wobec niej, aby rozliczyć sponsorów strategii pastucha i zmusić do uczciwego postępowania wobec sąsiadów – a nie odwrotnie.(…)
    A tu jednak się postawię… Republika Weimarska pokazała, że takie akcje mają skutki odwrotne do przewidzianych… zwłaszcza, że chcemy się ładować w bałkanizację Syberii. I zapewne wtedy też umyjemy ręce, bo Ukraina będzie… jednym z główny (…)pierwszych terytoriów bezpiecznych(…) dla mieszkańców republiki, którą roboczo nazwijmy Moskowią, uciekającymi przed ideowymi następcami Milosevica.

    6 czerwca 2022 at 14:21

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.