Rosja – sąsiad nie tylko na dziś

Rosja – sąsiad nie tylko na dziś

        Relacje polsko-rosyjskie, mimo ograniczeń wynikających z częściowego zamrożenia kontaktów i kanałów współpracy po 2014 r. oraz przynależności Polski do dwóch największych struktur integracyjno-cywilizacyjnych świata zachodniego, czyli NATO i UE, są wciąż relacjami niezwykle wielowymiarowymi, a w niektórych płaszczyznach wręcz intensywnymi.

       Rosja to bowiem nasz sąsiad i mimo zmieniających się  form jej ustroju państwowego, jest to nasz sąsiad od wieków.  Rosjanie to nasi sąsiedzi praktycznie od początku, z którymi mniej więcej w tym samym czasie przyjmowaliśmy chrześcijaństwo, których w pewnym okresie podbijaliśmy, ale od których też doznaliśmy wielu krzywd, w tym zniewolenia czy podporządkowania. 

        Ta swojego rodzaju skomplikowana wspólnota losu , zresztą już na trwałe wpisana w nasze dzieje i tożsamość, powoduje , że pewne sfery naszych relacji nadal są drażliwe, a często stają się przedmiotem lub narzędziem współczesnych sporów i rywalizacji.

                 Nowy etap rywalizacji

       Z kolei z punktu widzenia militarnego Rosja to potężne mocarstwo atomowe o charakterze ponadregionalnym, a w niektórych wymiarach to nawet mocarstwo atomowe o ambicjach globalnych. Mocarstwo, które mniej więcej od czasów osławionego w putinowskiej Rosji Ministra Primakowa, po raz kolejny rzuciło Europie i ogólnie światu zachodniemu wyzwanie. Wyzwanie polegające na chęci pójścia własną drogą, a często i konfrontacji „z zapadem”.

       Przy tym istotne jest to, że świat zachodni i Rosja, co widać po ostatnich wypowiedzieć prezydentów Bidena i Putina, wkroczyły na nowy etap rywalizacji. 

      Do tego dochodzi kwestia odmienności i ewolucji rosyjskich porządków wewnętrznych, co wiąże się z pewną niewiadomą, opartą o fundamentalne pytanie: „Co po Putinie?”.

                  Putinizacja stosunków

        Wszystkie przytoczone powyżej fakty i oceny są być może truizmami dla obserwatorów i znawców tematyki stosunków polsko-rosyjskich. Niemniej, wydaje się, że zwłaszcza obecnie ich przypominanie, jest wskazane. Zwłaszcza, że,powtórzmy , relacje Warszawy i Moskwy to więzi sąsiedzkie.  

       W tym kontekście należy stwierdzić, że są to również stosunki, które mają wymiar przyszłościowy. Bo za rok, dziesięć, czy za piętnaście lat Rosjanie będą nadal naszymi sąsiadami, a większość naszych problemów pozostanie pewnie nierozwiązana. 

        Jednak w warunkach ożywionych starć na polu polityki historycznej oraz geopolitycznej i kulturowo-ustrojowej odrębności Rosji, często o tym zapominamy lub traci to dla nas priorytet na rzecz działań „tu i teraz”. 

         W polityce zagranicznej to naturalne zjawisko, ale w przypadku Rosji, nas, Polski, nie stać na zupełną polityzację relacji z nią. Dlatego nie można pozostawić bez refleksji, a nawet określonej krytyki tego zjawiska. Nie ulega raczej wątpliwości, że w trudnym gąszczu, tworzącym warunki sąsiedztwa Polaków i Rosjan, zaczyna dominować , a wręcz triumfować i utrwalać się, zjawisko swoistej putinizacji naszych więzi i omnipotencji agendy bieżącej.

          W naszej refleksji o Rosji i Rosjanach zaczyna bowiem utrwalać się myślenie, że Rosja i Rosjanie to wyłącznie osoba jej obecnego prezydenta, a być może w przyszłości jego bezpośredniego następcy. Taka perspektywa uniemożliwia rozumienie wszystkiego, co dzieje się u naszych sąsiadów i odpowiedzenia sobie na pytanie: „Kim w ogóle oni są?”. Nie chodzi o to, by przykryć Putina i jego działalność , ale o to żeby pokazać też Rosjan, bo to z nimi sąsiadujemy, a nie tylko z Putinem. 

                     Czernyszewski , Zoszczenko ,Milukow

      Czas też, by na uczelniach, zainteresować studentów nie tylko politologicznym obliczem Rosji i ogólnie obszaru poradzieckiego w wymiarze bieżącym, ale też „twardymi” zagadnieniami w płaszczyźnie kultury, historii (nie tylko okresu ZSRR i represji), gospodarki (w tym finansów i handlu), czy też ustroju. Bo inaczej doprowadzimy do sytuacji, że za kilka lat przeciętny polski dziennikarz, komentator/ekspert lub dyplomata, mimo dobrej znajomości drogi życiowej Putina, nie będzie wiedział kim był Czernyszewski, Zoszczenko, Milukow, czy nawet Kozyriew.

     Taki scenariusz to również droga do utraty przez Polskę statusu znawcy Rosji.

      Z drugiej strony, widać dość wyraźnie, że nasze relacje sąsiedzkie z Rosjanami mogą być coraz bardziej utrudnione. Postępuje  zmiana pokoleniowa, a kanałów kontaktów między nami jest, niestety, coraz mniej. Nie  zmieni tego nawet Internet i możliwość on-line, bez wychodzenia z domu, „odwiedzenia” naszych kolegów w Moskwie czy Kazaniu.

       Autor niniejszego artykułu, pisząc te słowa, miał kilka wątpliwości, gdyż sam został w 2018 r. wydalony przez władze Federacji Rosyjskiej w ramach tzw. działań odwetowych. 

      Niemniej, po dłuższym zastanowieniu, nadal podtrzymuje swoje stanowisko, że Polakom i Rosjanom,a przede wszystkim tym, którzy zaczynają mieć wpływ na losy państwa (w wymiarze regionalnym lub ogólnopaństwowym) , powinno zależeć na utrzymaniu i budowie kontaktów.

      Stąd, utrzymując w sposób żelazny poglądy na kluczowe dla nas kwestie, musimy być otwarci na kontakty, a być  może intensywną współpracę, zwłaszcza w sferze eksperckiej, nauki (humanistycznej i ścisłej), kultury, prasy i mediów, sportu, czy turystyki. A być może nawet samorządowej . Rzecz jasna, uwzględniając stan uwarunkowań geopolityki. 

                      Bycie ekspertem od Rosji – to nie głupota i agenturalność

       W tym kontekście powinniśmy również wykazać, szczególnie w polskich środowiskach dziennikarskich, eksperckich i społeczno-politycznych, pewną zdroworozsądkowość. Oczywiste, że polski ekspert od Rosji, jeśli chce ją poznawać i pracować z Rosjanami, nie może być, powiedzmy to, wyśmiewany czy też środowiskowo deprecjonowany poprzez oskarżenie o głupotę czy agenturę, przez polskiego eksperta od Ukrainy, za to że ten pierwszy nie manifestuje co pięć minut faktu, że Krym został zajęty z naruszeniem podstawowych norm prawa międzynarodowego.

      W działalności eksperckiej  chodzi przecież o to, żeby łączyła ona tych, którzy mówią o naruszeniach prawa międzynarodowego z tymi, którzy jeżdżą,badają, spotykają się i rozmawiają z „żywą” Rosją. 

        Jeśli chcemy więc  budować kontakty, czyli mieć otwarte drzwi dla przyszłej elity Rosji, musimy najpierw zawrzeć u siebie pewnego rodzaju umowę między ekspertami zaangażowanymi aksjologicznie i politycznie, a tymi, którzy głównie opisują pewne zjawiska

        Chodzi bowiem o naszego sąsiada. A u sąsiada, nawet kiedy przeżywamy z nim chłodniejszy okres relacji lub kiedy dzieje się u niego źle, zawsze powinniśmy mieć z nim, chociażby pośredni kontakt oraz możliwość wymiany kurtuazyjnych gestów i słów. 

      Drogą do tego jest uniknięcie stanu, że zarówno polscy, jak i rosyjscy eksperci, naukowcy czy ludzie kultury będą się znali wyłącznie z lektury prasy i aktywności sprzed komputera. 

     Niemniej, wszystkie te działania nie mogą wynikać z natarczywego narzucania się Polski Rosjanom .

     Rosja ma w tym również swój żywotny interes. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.