Władimir Putin i jego otoczenie cz. 2

Władimir Putin i jego otoczenie cz. 2

Władimir Żyrinowski i partie parlamentarne, które współtworzą putinowski system

W ciągu kolejnych lat rządów Putina parlament jako przedstawicielski organ władzy  zupełnie zatracił swoje funkcje, przypisane mu w ramach koncepcji trójpodziału władzy. Rosyjska Duma ostatecznie zmieniła się w swoisty organ biurokratyczny, który proceduje i uchwala wszystkie akty prawne, które przychodzą z Administracji Prezydenta. Cały ten proces upadku rosyjskiego parlamentu widziałem na własne oczy. Po raz pierwszy moja stopa stanęła na progu gmachu przy ulicy Ochotnyj Riad, gdzie siedzibę ma Duma w 1996 roku. Ostatni raz byłem tam w roku 2011. W tym czasie zasiadałem w różnych komisjach parlamentarnych jako ekspert, a od 1999 do 2004 roku byłem przedstawicielem rządu Federacji Rosyjskiej w Dumie. Uczestniczyłem w procesie konsultacji i uchwalania około 20 różnych ustaw oraz przy rozpatrywaniu pozycji w ustawach budżetowych.

Na moich oczach Wiaczesław Wołodin, z drobnego kryminalisty, który za pieniądze dostał się do Dumy startując z list byłego mera Moskwy Jurija Łużkowa i byłego premiera Jewgenija Primakowa, z handlarza głosami „za lub przeciw” (w Dumie stosowano takie praktyki; gdy wynik głosowania nie był pewny, podkupywano pojedynczych deputowanych, a nawet całe frakcje), wyrósł najpierw na zastępcę szefa Administracji Prezydenta, odpowiedzialnego za politykę wewnętrzną, a potem na przewodniczącego Dumy. W Administracji Prezydenta Wołodin zastąpił Władysława Surkowa, szarą eminencję politycznej kuchni Putina, a następnie miejsce Wołodina zajął Siergiej Kirijenko, najmłodszy z drużyny Putina, człowiek wymieniany jako potencjalny kandydat na jego następcę. O nim opowiem oddzielnie w jednej z kolejnych części moich rozważań.

Jednak dekoracyjna Duma Państwowa odgrywa ważną rolę w zewnętrznej legitymizacji reżimu, pozwala myśleć w stylu „w Rosji wszystko wygląda tak jak w Europie, jest parlament, żadnego autorytaryzmu czy totalitaryzmu nie ma, po prostu cały naród popiera swojego lidera, kto mu zabroni”. W języku polskim jest takie wyrażenie „ciotka-przyzwoitka”, które bardzo dobrze charakteryzuje funkcję dzisiejszego rosyjskiego parlamentu. Oznacza damę o nieposzlakowanej reputacji, która milcząco towarzyszy narzeczonym na spotkaniach, będąc gwarantem zachowania norm obyczajowych. Poza tym, Administracja Prezydenta potrzebowała podręcznego kozła ofiarnego. Mogła go zawsze wykorzystać wtedy, kiedy pojawiała się potrzeba anonsowania rozwiązań prawnych i ustaw, które z góry były skazane na społeczną niechęć i krytykę (np. monetyzacja ulg czy podniesienie wieku emerytalnego).

By parlament dobrze odgrywał swoją dekoracyjna rolę nie można zapominać, w że powinna w nim zasiadać także opozycja! Żeby wszystko wyglądało jak u ludzi, jak w prawdziwej demokracji. I owszem, w rosyjskim parlamencie są partie, które mianują się (i tak określa je również Kreml) opozycyjnymi. Zaś faktycznie są to partie dopuszczone do gry politycznej, które nawet jeśli mają formalny status opozycji, to żadną opozycją nie są. We wszystkim istotnych głosowaniach lojalnie dołączają do Jednej Rosji. Zazwyczaj dzieje się tak w zamian za pieniądze albo w zamian za gwarancje, że w następnych wyborach te „opozycyjne” partie otrzymają określoną liczbę miejsc w Dumie, a ich członkowie dostaną stanowiska w rządzie albo jeden czy dwa fotele gubernatorów.  Kto zatem należy do tej, tak zwanej, systemowej opozycji? Lista partii „opozycyjnych” w rosyjskiej Dumie jest wyjątkowo stabilna i nie zmienia się praktycznie od lat. To komuniści, czyli Komunistyczna Partia Rosyjskiej Federacji (KPRF), Partia Liberalno-Demokratyczna (LDPR) Żyrinowskiego i Sprawiedliwa Rosja. Opowiem o nich parę słów.

            Komuniści (Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej).

Odprysk sowieckiej przeszłości. Obecność tej partii na rosyjskiej scenie politycznej przypomina, że nie nastąpiło rozliczenie z bolszewicko-stalinowskim reżimem, panującym w ZSRR. Podobnie jak symbol tego reżimu, leżący w mauzoleum na placu Czerwonym, przeszłość ta nie została pochowana i jest żywsza niż cokolwiek na świecie. Postsowieccy komuniści nie potrafili przekształcić się w jakąś bardziej przyzwoitą partię, na wzór europejskich socjaldemokracji. Zamiast tego, wchłonęli nieco prawosławia, wzmocnili retorykę mocarstwowości i rosyjskiego szowinizmu, wszystkich doоkoła oskarżając o faszyzm, czyli o to, co już dawno i głęboko weszło w skład ich własnej ideologii.

W Polsce komuniści stalinowsko-leninowskiego typu jako partia formalnie zniknęli z politycznej sceny. Stworzyło to podstawy dla szybkiej transformacji ekonomicznej i politycznej. W Rosji na czele lewicowych sił politycznych stanęli staliniści, ale był to, że tak powiem, trzeci garnitur, ludzie najsłabsi, najmniej wyraziści. Rozmawiałem z wodzem rosyjskich komunistów Giennadijem Ziuganowem w 1996 roku krótko po tym, jak faktycznie oddał ze strachu prezydenturę Borysowi Jelcynowi. Wiedział, że moim krewnym był Borys Ponomariow, kandydat na członka Biura Politycznego KPZR, który kierował Kominternem (organizacja, która zrzeszała wszystkie działające partii komunistyczne) jeszcze przy Stalinie. Widocznie dlatego Ziuganow zapytał mnie: „Kto jest w tej chwili najwybitniejszym politykiem w Rosji?” Chciał usłyszeć pozytywną dla siebie odpowiedź, liczył na potomka jednego z ludzi kierujących kiedyś stalinowską partią. Ale ja mu odpowiedziałem: „Najwybitniejszym politykiem jest obecnie Borys Jelcyn”. Zmieszał się, ale zapytał: „A dlaczego?” „Dlatego, że Borys Jelcyn wygrał wybory i został prezydentem” – odparłem. Ziuganow podarował mi wtedy swój plakat wyborczy i napisał na nim: „Dla mojego wroga, Władimira Ponomariowa”. Jeszcze chwilę się zastanawiał, po czym dopisał: „pryncypialnego”.

            Przejdźmy jednak do partii Sprawiedliwa Rosja.

Wymyślono ją w 2006 roku w Administracji Prezydenta, żeby przejąć głosy lewicowych wyborców od komunistów, a także po to, żeby wchłonąć rosyjskich nacjonalistów, zorganizowanych w ruchu Ojczyzna. Sprawiedliwą Rosją kieruje były przewodniczący Rady Federacji RF Siergiej Mironow, który pochodzi, podobnie jak Putin, z Petersburga. Nasze rodziny dobrze się znały, ponieważ moja żona przez wiele lat była członkiem Rady Federacji, mój syn uzyskał zaś miejsce w Dumie startując z listy wyborczej tej partii w czasie, kiedy wydawało się, że pozycjonując się jako lewicowa, zajmie miejsce komunistów. Przez pewien czas byłem doradcą Mironowa do spraw mieszkalnictwa i kredytów hipotecznych. Siergiej Mironow jest niezwykle słabym i pozbawionym woli człowiekiem, na swój sposób życzliwym, o ile ktoś nie narusza jego interesów. Jest jednak zaplątany w beznadziejną pajęczynę, składająca się z żon i kochanek, przez co łatwo można nim sterować. Szybko stał się pionkiem w rękach Putina i jego ideologów. Nacjonalistyczne akcenty w Sprawiedliwej Rosji z biegiem czasu stawały się coraz wyraźniejsze. Kulminacja tego procesu nastąpiła, kiedy Sprawiedliwa Rosja połączyła się z narodowo-bolszewicką partią pisarza i bojówkarza Zachara Prilepina. W nowej partii „Sprawiedliwa Rosja – Patrioci Za Prawdę” Prilepin został zastępcą prezesa. Jego poglądy najlepiej określił on sam. Poniżej przytaczam publiczną wypowiedź, która padła w wywiadzie radiowym w sierpniu 2019 roku:

„- Wiem, że wszystko robię właściwie.

– Więc nie męczy cię sumienie? – pyta dziennikarz.

– Oczywiście, że męczy. Zastanawiam się, jak mam potem z tym żyć. Co by nie mówili, ale dowodziłem pododdziałem bojowym, który zabijał ludzi. W dużych ilościach. Dobrze o tym wiem i co mam z tym dalej robić? Ci ludzie po prostu umarli, leżą w ziemi, zostali po prostu zabici. I jest ich dużo. Po prostu ani jeden z pododdziałów donieckich batalionów nie mógł się równać z moim batalionem. Wszystko, co robiliśmy to był absolutny eksces, to co się tam działo. To mnie szczególnie bawi w kontekście ataków na moją osobę”.

To są słowa pisarza, który według rankingów przez wiele lat należał do najbardziej poczytnych (!) autorów w Rosji.

Na koniec partia Władimira Żyrinowskiego, czyli Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR), która w rzeczywistości nie jest ani liberalna, ani demokratyczna, a wyznaje autorytaryzm i „patriotyzm” w formie wielkomocarstwowego rosyjskiego szowinizmu.

          LDPR stanowi być może ostatni duży i udany projekt KGB ZSRR. Została stworzona w przededniu anulowania szóstego artykułu konstytucji Związku Radzieckiego, który mówił o kierowniczej roli Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (wydarzyło się to 14 marca 1990 roku – przyp. autora). Anulowanie artykułu szóstego niweczyło monopol komunistów na władzę i otwierało drogę dla zakładania partii opozycyjnych. KGB chciało kontrolować ten proces.

           Żyrinowski to polityk bez wątpienia wyrazisty, choć jego wpływ na Rosję był jednoznacznie negatywny. Był szefem partii od momentu jej założenia pod koniec 1989 roku aż do swojej śmierci 6 kwietnia 2022 roku. Mimo jego pozornej opozycyjności, można o nim spokojnie powiedzieć: „co u Putina w głowie, to u Żyrinowskiego na języku”. Po raz pierwszy miałem okazję spotkać się z Żyrinowskim na początku 1996 roku. Zapoznał nas jeden z moich przyjaciół, który w tym czasie pisał dla niego teksty wystąpień. Pewnego dnia, kiedy Żyrinowski po posiedzeniu powinien był przejść korytarzem do swojego gabinetu, siedziałem na sofie po drodze. Pojawił się Wódz, szedł jak zwykle raźnym i pewnym krokiem, w otoczeniu swojej świty. Mój przyjaciel podszedł do niego i coś do niego szepnął. Żyrinowski obrócił się w moją stronę. Wstałem. Władimir Wolfowicz głośno na cały korytarz zapytał mnie: „Profesorze, czy masz syna?”. Dalej rozegrał się między nami taki dialog: „Mam” – odpowiedziałem. „Ile ma lat?” „Dwadzieścia” – odrzekłem zgodnie z prawdą. „Czy jest w mojej partii?” – pytał dalej Żyrinowski. „Nie”. „Dlaczego, nie zapisał się jeszcze? Powinien! Idziemy.” I poszliśmy do jego gabinetu, gdzie odbyliśmy krótką rozmowę, już w normalnym tonie. Rozmawialiśmy o tym, jak należy wychowywać młodzież. Zrozumiałem, że, to co się wydarzyło w korytarzu było jedynie spektaklem dla publiczności. Co ciekawe, Żyrinowski miał doskonałą pamięć. Ilekroć w kolejnych latach spotykał mnie w Dumie, pytał, czy mój syn wstąpił już do jego partii.

    Na koniec naszej rozmowy Żyrinowski zaprosił mnie na swoje spotkanie z młodzieżą, które miało odbyć się za kilka dni. Byłem ciekaw i chciałem zobaczyć na żywo jego wystąpienie. Zawsze były pełne emocji, Żyrinowski mówił prostymi słowami, nigdy nie czytał z kartki, potrafił utrzymać uwagę słuchaczy. Przed spotkaniem mój przyjaciel dał mi tekst wystąpienia Żyrinowskiego, który zresztą sam napisał. Były w nim uwagi typu: „pauza”, „poczekać na reakcję”, „podnieść głos”, „powtórzyć frazę” itp. Innymi słowy, wewnętrzna polityczna kuchnia. Żyrinowski zaczął mówić, ja miałem przed oczami kartkę. Byłem w szoku, bo praktycznie nie odstępował od napisanego tekstu, przestrzegając wszystkich wskazówek speachwritera. To było jak wyuczona improwizacja. Przypomniał mi się de Gaulle, którego uważano za najwybitniejszego oratora swoich czasów. Francuski generał swoich wystąpień uczył się na pamięć przed lustrem.

Na podstawie mojej krótkiej opowieści nasuwa się nieunikniony wniosek, że partie, które są dzisiaj w rosyjskim parlamencie, są częścią panującego reżimu. Ich obecność w Dumie go cementuje. Kampanie wyborcze służą, z jednej strony, do tego, żeby biernych Rosjan przyuczyć do głosowania na właściwe partie, do czego wzywają różnego rodzaju funkcjonariusze reżimu, a z drugiej – żeby z owych funkcjonariuszy rekrutować ludzi, którzy staną się zasobem kadrowym albo wejdą do nomenklatury kształtującego się reżimu totalitarnego.

          Na koniec przytoczę kilka cytatów z ostatnich wystąpień Władimira Żyrinowskiego podczas obrad plenarnych Dumy Państwowej FR. Pozostawiam je bez komentarza. Mówią same za siebie i odzwierciedlają nastroje, panujące na szczytach władzy. Zwracam jednak uwagę czytelników na grudniowe wystąpienie Żyrinowskiego, w którym zdradził termin ataku na Ukrainę. Obawiam się, że właśnie te słowa tak drogo go kosztowały.

Zatem:

Listopad 2021 roku:

„o Polakach wszyscy milczeli… wszystko przed nami zatajono. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, faszyści i naziści, gorsza od faszystowskich Niemiec – Polska, a nam nic nie powiedzieli”

Grudzień 2021 roku:

„… Wtedy możemy przyjąć inny program. A jaki to będzie program, poczujecie 22 lutego 2022 roku… To nie będzie pokojowy rok… To będzie rok, kiedy Rosja znowu stanie się Wielkim Państwem i wszyscy powinni się zamknąć i szanować nasz kraj. Inaczej oni zatkną nam usta i będą tępić Rosjan najpierw na Donbasie, a potem w zachodniej Rosji”.

 

18 stycznia 2022 roku:

„To historyczny moment teraz, kiedy musimy wygrać z Zachodem, ostatecznie zwyciężyć… Trzeba zasadniczo rozwiązać problem. Powiedzieli najpierw, że jeśli nie zostaną spełnione te punkty, które przedstawiono (ultimatum Putina, przyp. autora). A ja bym przedstawił jeszcze bardziej radykalne punkty:

Nie powrót na pozycje z 1997 roku, a żądanie likwidacji NATO jako bloku wojskowo-politycznego;

Nie to, że wycofać wojska od zachodnich granic Rosji i Białorusi. Jeśli wycofają, to przyjdą znowu. Zupełnie zabrać obce wojska z terytorium wszystkich krajów Europy. Każde wojsko powinny znajdować się tylko na terytorium swojego kraju. Broń jądrowa, oprócz rosyjskiej, wszystka broń jądrowa na terytorium Europy powinna zostać zniszczona, w tym francuska, brytyjska i amerykańska w bazach w Niemczech, we Włoszech i w Turcji;

Wszystkie sankcje musza być zdjęte;

       Rosja powinna mieć takie same granice, jak Związek Radziecki 1 stycznia 1990 roku…

 Wiadomo, że oni tego nie zechcą spełnić. Wtedy powinniśmy wykorzystać naszą przewagę wojskowo-techniczną… Musimy kardynalnie rozwiązać problem, żeby spośród kilku mocarstw pozostało tylko jedno – Rosja. Trzech świat nie uniesie.  Jeśli dodać Europę… – to wychodzi czwarte, że tak powiem, mocarstwo, ale to będzie bałagan, bez żadnego pożytku. Teraz możemy to zrobić. Teraz jest nasza wielka szansa. Nie chodzi o czołgi, czy nawet rakiety, a o tę broń, którą na razie mamy tylko my. Dlatego musimy z tym skończyć, że ktoś nam grozi… Jeśli rozwiążemy sprawę w aspekcie wojskowo-technicznym, to zostaniemy jedynym mocarstwem, Ameryka za ocean, Europa do swoich narodowych domów i żadnych innych armii nie powinno być na terytorium Europy, i nikt nie może nam grozić.

Oni się przestraszą. Wielkiej wojny nie będzie, wycofają się… dlatego, że nigdy nie walczyli. Amerykańska armia nigdy nie prowadziła ofensywy, nie zdobywała Paryża ani Berlina, w obozie z prowiantem zajmowali się pieniędzmi, Francuzi zostali rozbici za Napoleona, Niemcy za Hitlera. Nie ma komu walczyć… Amerykanie zrobili się bezczelni. Na wszystkie nasze żądania odpowiadają: „Nie”. … Więc powinien zadziałać inny punkt. To powinni zrozumieć. Zapewniam was, że zadrżą się ze strachu.  

Trzeba im wytłumaczyć w gabinecie jeden na jeden z Bidenem, nikogo, poza tym nie trzeba informować, a Biden da rozkaz swojej armii i swoim dyplomatom, żeby zaczęli się wycofywać, jak w Afganistanie. A jeśli nie, to my im powinniśmy urządzić coś takiego, żeby uciekali tak jak z Afganistanu. Ale tam nie było komu ich gonić, a my mamy wszystko, co potrzebne, żeby nie pozwolić im uciec, żeby nie mieli możliwości się przegrupować. Dlatego to Wielka Szansa. Musimy być w dobrym nastroju. Jeśli nasi liderzy podejmą właściwe decyzje co do rozwiązania wszystkich tych problemów. Będziemy rządzić światem. Taka szansa stała przed Breżniewem w 1973 roku, przestraszył się… albo Chruszczow…, szansę miał i car… Aleksander I, nasz demokrata, Jawliński [szef partii Jabłoko – przyp. tłum.] w carskiej postaci… przestraszył się Stalin… W przypadku tego zwycięstwa, a to się może zdarzyć teraz wiosną. To może być wielka wiosna. Wtedy wszystkie pieniądze rzucimy na to, żeby szybko i radykalnie poprawić dobrobyt naszych obywateli. Wszystko można rozwiązać, ale najpierw trzeba rozwiązać główny problem, żebyśmy nie żyli jak w oblężonym obozie, żeby nie panowały depresyjne nastroje, żeby nie było stresu, że jutro zaczną, że strzelają, że dywersanci, że grożą. O nas kłamią i nas szkalują. Dniem i nocą. Oni wojny nie chcą, ale prowokują, mówią, że to my chcemy wojny. Takiej zażartej propagandy nawet Hitler przeciwko nam nie prowadził… Najzłośliwsza propaganda, żeby sprowokować, żeby jeszcze raz ukarać. Zaboli was, tak nam mówią, ale oni nam zadają ból już tysiąc lat. Drogo zapłacicie, mówią. Myśmy już drogo zapłacili. Druga wojna światowa – 30 milionów… Dlatego to wy zapłacicie. I my nie będziemy wam wystawiać jakichś tam rachunków, bo was po prostu nie będzie. Tak postawimy pytanie. Nie będzie was. A my będziemy w Moskwie podejmować decyzję i wasze euro i waszego dolara pozbawimy wartości… Kupujcie ruble! Mamy przed sobą wspaniałe perspektywy. To musimy zrozumieć już dzisiaj… Nie będę wspominać, co były deputowany Sprawiedliwej Rosji Ponomariow (Ilja, syn autora tekstu, który w 2014 roku jako jedyny deputowany do Dumy zagłosował przeciwko aneksji Krymu – przyp. autora) powiedział na Ukrainie, że będzie walczyć po stronie Ukrainy, jeśli zacznie się wojna. … Oto wasi deputowani! Oto kogo wychowaliście! (Żyrinowski zwrócił się w kierunku frakcji Sprawiedliwej Rosji – przyp. autora)

 

…Jako pierwsi pojedziecie na dworzec Białoruski albo Kijowski, wszystkich odprowadzę na front, wy, komuniści powinniście jako pierwsi tam zginąć, a my poczekamy, aż będziecie umierać w okopach w wojnie przeciwko nazistowskim bojownikom. Dlatego nie ma żartów. Dzisiejszy moment jest historyczny… Te decyzje być może podejmie jeden człowiek. Tak jak zdecydował w sprawie Krymu. Inni się wahali, bali się. Mając za plecami potężną armię, nawet na Krymie bali się przeprowadzić tę operację wojskową. Dlatego, jeśli ta szansa nie zostanie zmarnowana, to staniemy się naprawdę potężnym państwem… Słowo „wielkie” zajeździli… Nawet Trump zamienił hasło „Zrobimy Amerykę Wielką” na „Uratujmy Amerykę”. Słusznie Trump mówi. Ale nie uda ci się, Donaldzie Trumpie, uratować Ameryki, bo wyborów 2024 roku w Ameryce nie będzie, bo nie będzie samej Ameryki, a więc i wyborów nie będzie. Niech gra sobie ostatnie razy na tym swoim polu golfowym. Dlatego mamy wspaniałe możliwości teraz… I musimy być gotowi się zjednoczyć na miesiąc-dwa, w najgorętszej fazie wydarzeń. Że za najwyższym kierownikiem kraju, on wie, że stoi Parlament, który jest jednomyślny w życzeniu, by ostatecznie rozwiązać problem wrogiego otoczenia, obrazy i gróźb ze strony Zachodu. Musimy wygrać. Słowa piosenki. „To nasz ostatnia i decydująca bitwa” (słowa pochodzą z hymnu Międzynarodówki – przyp. autora)… Wiosna 2022 roku… Tylko wtedy rozwiążemy wszystkie problemy ekonomiczne… Wtedy zabierzemy wszystkie pieniądze tutaj… Za Zwycięstwo Rosji w nowej wojnie!”

 

(ciąg dalszy nastąpi)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.