WOJNA I SPOŁECZEŃSTWO

WOJNA I SPOŁECZEŃSTWO

Analiza sytuacji związanej z agresją Rosji w stosunku do Ukrainy pokazuje, że 24 lutego 2022 roku Putin rozpętał globalną wojnę przeciwko europejskiej cywilizacji, którą w wypowiedzi wygłoszonej na Kremlu 30 września podpisując akty aneksji najechanych terytoriów wschodniej i południowej Ukrainy, nazywa „szatańską”.

Sam Putin zresztą nie ukrywa takiego charakteru wojny. Wystarczy posłuchać jego „wykładu” wygłoszonego na forum Klubu Wałdajskiego 27 października 2022 roku. Przedstawia w nim swoje spojrzenie na świat, swoją „filozofię” postrzegania rzeczywistości, paradoksalnie opierającą się na postulatach nacjonalno-socjalistycznej filozofii niemieckich faszystów, jak i komunistycznej filozofii rosyjskich bolszewików.

Barbarzyński sposób prowadzenia wojny przez stronę rosyjską, wojny przeciwko kobietom, dzieciom, osobom starszym, przeciwko całej ludności cywilnej Ukrainy podkreśla tylko, że wojna ta w istocie stała się swojego rodzaju krucjatą przeciwko cywilizacji ludzkiej jako takiej.

Wniosek ten trzeba powtarzać wielokrotnie, gdyż w globalnym społecznym odbiorze tej wojny trwa walka między tymi, którzy widzą ją jako wojnę globalną, egzystencjalną i opartą na wartościach (nazwijmy to globalnym wyborem) a tymi, którzy postrzegają ją jako wojnę lokalną, kolonialną, i że „to spór jest Słowian między sobą” (Aleksander Puszkin, 1831 rok). To nie przypadek, że nazywanie agresji przeciwko Ukrainie wojną było do niedawna w Rosji zakazane, oficjalny dopuszczalny termin to wojskowa operacja specjalna, co podkreśla jej ograniczony charakter. Była to próba ukrycia przed światem, a przede wszystkim przed Rosjanami, prawdziwej natury zamierzeń rządzącego w Rosji reżimu. Obecnie ocena sytuacji przez kraje rozwinięte w dużej mierze skłania się ku pierwszemu, globalnemu wyborowi, czym można wyjaśnić konsolidację ich pomocy dla Ukrainy. Niemniej jednak walka opinii wcale się nie kończy, o czym świadczą chociażby niedawne wypowiedzi amerykańskiego miliardera Elona Muska.

Ponadto należy zrozumieć, że pomoc Ukrainie ze strony państw koalicji antyputinowskiej, a przede wszystkim USA, jakkolwiek zakrojona na dużą skalę pozwala siłom zbrojnym Ukrainy, co najwyżej na skuteczną obronę i prowadzenie ograniczonych działań ofensywnych, nie może zapewnić, że sytuacja na froncie wojennym zasadniczo zmieni się na jej korzyść. Co więcej, zwiększone wydatki Rosji na wojsko (rzędu 14 mld dolarów miesięcznie) są obecnie wielokrotnie większe niż wydatki sojuszników Ukrainy na ten cel.

Niewątpliwie tylko całkowita klęska militarna reżimu putinowskiego na polu bitwy i wynikająca z niej radykalna transformacja polityczna i strukturalna społeczno-politycznego ustroju Rosji może uratować świat przed groźbą powtórzenia sytuacji z poranka lutego 2022 roku. Równie oczywiste jest to, że bez aktywnego udziału Rosjan, rosyjskiego społeczeństwa i narodów rosyjskich ani Ukraina ze swymi sojusznikami, ani siły zbrojne NATO nie będą w stanie doprowadzić do klęski rządzącego reżimu bez uniknięcia zagrożenia zlikwidowania całej ludzkości, z powodu ilości broni masowego rażenia jaką dysponuje Rosja.

Co skłoniłoby mieszkańców Rosji do stania się obywatelami odpowiedzialnymi za swój los, za los kraju, czy istnieje w ogóle możliwość by większość Rosjan myślała w ten sposób? Szczerze mówiąc, nie znam odpowiedzi na to pytanie i nie jestem też zbyt optymistycznie nastawiony. Niemniej jednak dokonuje się pewien postęp w postawach ludności wieloetnicznej, podkreślam, Rosji. To oczywiście temat na osobną, rozległą i bardzo złożoną rozmowę, dlatego teraz przytoczę tylko dość oczywiste fakty.

Do 21 września dla większości Rosjan, którzy nie zdążyli poczuć na własnej skórze konsekwencji sankcji ekonomicznych, ani bólu związanego z utratą członków rodzin i bliskich osób, wojna była czymś odległym. Osłabienie gospodarki dotknęło nie więcej niż 30% ludności kraju, należącej do trzeciego i częściowo drugiego kwintyla pod względem dochodów, która odczuła wzrost cen, a także drastyczne ograniczenie asortymentu dóbr i jakości usług. Ponadto w wojnie głównie brały udział jednostki kontraktowe armii. Dzięki temu większość Rosjan mogła bez wahania przyjąć bierną postawę, a nawet podążać w ślad za rozpętaną wojną.

Wraz z ogłoszeniem wielkiej mobilizacji (jej pierwsza fala zebrała około 500 tysięcy ludzi), wojna z Ukrainą wkroczyła do domów znacznej liczby Rosjan. Kreml, za pomocą ust jednego z najbardziej wpływowych członków z otoczenia Putina, pierwszego zastępcy administracji prezydenta, Siergieja Kirijenki, próbuje na tej podstawie przekształcić specjalną operację wojskową w „wojnę ludową”. To wystarczająco mocny ruch, bo jeśli istnieje coś, co łączy Rosjan, to właśnie pojęcie wojny ludowej, gdy ojczyzna jest zagrożona, gdy wszyscy jak jeden mąż stają w jej obronie, i wreszcie czują się jednością, zjednoczeni w obliczu wielkiego, szlachetnego celu.

Jednakże teraz sytuacja jest inna. Na rosyjskie miasta nie spadają bomby, wróg nie pędzi w stronę Moskwy, nie giną nasze dzieci. W rezultacie – do wojskowych biur rejestracji i poboru zgłosiło się dobrowolnie, według ministra obrony Szojgu, 13 tys. z 300 tys. mobilizowanych osób (a według niektórych danych z co najmniej 500 tys.). Wojna nie stała się wojną ludową. Przynajmniej jeszcze nie. W wyniku tego pojawiła się prawdziwa okazja ukierunkowania powstałych niepokojów i skarg w celu stworzenia obiektywnych przesłanek do zmian politycznych w Rosji. Należy wyraźnie zaznaczyć, że możliwość rozbioru putinowskiego reżimu wyłącznie pokojowymi środkami została zaprzepaszczona jeszcze w czasach manifestacji na Placu Błotnym w latach 2011-2012.

W ciągu ostatnich 10 lat:

  • wolna prasa, niezależne sądownictwo praktycznie całkowicie zostały pozbawione wolności słowa;
  • idee Russkiego Mira przeniknęły i scementowały całą władzę na szczycie;
  • opracowano i wprowadzono w życie represyjne przepisy;
  • stworzono potężny aparat represji, w tym pełnoprawną armię wewnętrzną – liczącą blisko 500 tys. osób Rosgwardię.

Dlatego, by osiągnąć zamierzony cel – obalić reżim Putina – należy posłużyć się zarówno legalnymi, jak i nielegalnymi sposobami walki, skoordynowanymi z działaniami całego cywilizowanego świata, z Ukrainą, znajdującymi się na czele światowej walki ze zbrodniczym reżimem Putina, należy dążyć do tworzenia coraz silniejszej koalicji antyputinowskiej.

Zagraniczna opozycja polityczna powinna stać się polityczną awangardą działań i sił, głównym zadaniem których byłoby obalenie istniejącego reżimu totalitarnego. Być może powinna ona stanowić podstawę dla powstania Tymczasowego Rządu na uchodźstwie, który po upadku reżimu Putina zająłby się organizacją referendum w sprawie nowej Konstytucji i wyborów do Zgromadzenia Ustawodawczego.

Główne zadania na tym etapie to:

  • przygotowanie koncepcji i projektu Konstytucji, projektów pierwszorzędnych podstawowych dekretów i aktów prawnych nowej Rosji;
  • organizowanie działań uświadamiających wśród ludności Federacji Rosyjskiej dotyczących istoty reżimu Putina i zbrodniczego charakteru wojny przeciwko Ukrainie;
  • mobilizowanie i koordynowanie działań sił opozycyjnych i grup sprzeciwiających się rządzącemu reżimowi znajdujących się na terenach Federacji Rosyjskiej. Powinny stać się one podstawą sprzeciwu przeciwko reżimowi Putina, tak jak oddziały Armii Krajowej stały się oparciem dla polskiego rządu na uchodźstwie w walce z hitlerowskim okupantem;
  • wspomaganie ukraińskiego dowództwa wojskowego w tworzeniu ochotniczych jednostek rosyjskich w ramach SZU (Sił Zbrojnych Ukrainy), udzielanie pomocy obywatelom Rosji, wyrażającym chęć dołączenia do strony ukraińskiej w walce ze zbrodniczym reżimem Putina. 

I ostatnie.

  • Zrealizowanie stojących przed siłami opozycyjnymi zadań, zarówno wewnątrz Rosji jak i poza jej granicami, wymaga ich maksymalnej konsolidacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.